redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Rose Chocolate
Dholakia Tobacco pvt Ltd
by Pablo     Styczeń 20, 2013    
Ocena ogólna 
 
4.9
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.5

Różaniec babci

Przedmiotem moich dzisiejszych rozważań będzie produkt wyjątkowy, produkt rzadko dostępny, produkt o aromacie z jakim się nie nie spotkałem i wreszcie produkt który ja posiadam, dziś z Wami podzielę się nim dzięki tej oto recenzji.
RoseChocolate bo o nim mowa, do jeden z produktów Dholakii, nie sygnowany żadną seria WOW! Blast czy Templation, nie jest to też produkt z serii regionalnej / rodzimej tj., Manjul czy też Kamal. Produkt orientalny, wyjątkowy przez swoją niedostępność i aromat orientu (swoja drogą możemy się nie martwić się o jakość wyrobów, wszak Dholakia posiada certyfikat jakości ISO jako pierwsza firma z branży tytoniowej w Indiach).
Tabakę tą dostałem wraz z dwoma innymi: She Apricot Menthol oraz Swiss Chocolate European Line,w czymś w rodzaju giftpacku, byłem jubileuszowa osoba która polubiła ich stronę na jednym z portali społecznościowych, z tej okazji postanowili mnie nagrodzić, jednak tabak nie nie mogłem sobie wybrać.
Wracając do recenzji, ah wybaczcie Państwo sporadycznie pojawiające się dygresje, bardzo lubię podczas rozmowy wtrącać odstępstwa od tematu, i tym razem nie będzie wyjątku.
Tabakiera 8-gramowa, idealna jak w przypadku pozostałych dwóch wyrobów jakie dostałem, oraz dla przykładu: Johnny Apricot. Standardowa czarna plastykowa tabakierka z gumową zawleczką, plastyk w niej wydaję się mocniejszy niż w przypadku Grape Concord. Co do etykiety, dla mnie osobiście mistrzostwo świata w kategorii przyklejane na front. Kolor kremowo-karmelowy, u góry napis białą czcionką "RoseChocolate" pod napisem dodane mniejszą czcionka "snuff". Natomiast lewy dolny róg zajmuje piękna róża oblana czekoladą, tak tak proszę Państwa, ta czekolada aż ścieka stróżkami z płatków róży. Róża jest odrobinie jaśniejszym fragmencie niźli reszta tła, pięknie komponuje się ze sobą. Zachęta dla konsumenta? Nawiązanie do aromatu produktu? Jak najbardziej. Idealna by cieszyć oko zabawa kolorami. Nic nie jest dodane na sile, nic nie zaśmieca widoku, etykieta przyklejona równo i starannie. Z tyłu krótka notka o firmie, adres fizyczny oraz internetowy, ostrzeżenie o szkodliwości w trzech językach, gramatura, oraz kraj produkcji-Indie.
Pozwolą Państwo że wysypię kopczyk na anatomiczną tabakierę przez idealnie oddać fakturę tabaki...
Kolor idealnie brązowy, trochę lekko karmelowy, zmielenie średnie, w tabakierce zbija się w masę poprzecinaną nieregularną siatka spękań, dostrzeżemy również nieco jaśniejsze odosobnione punkciki. Wilgotność ocenie na minimalnie ponad średnia ale tak naprawdę minimalnie, po roztarciu jej w palcach możemy wyczuć poszczególne ziarenka, jednak w strukturze po zanurzeniu opuszka palca w niej imituje pył który częściowo przywiera do dłoni. Trochę w tej sekwencji upodabniając się do Sher Sun Snuff.
Aromat. Pozwolę sobie przejść na "Ty". Moi mili czytelnicy aromat jest obłędny, i tu nawiązuje do tytułu recenzji "Różaniec babci". Kilku z moich znajomych zidentyfikowało ten zapach jako własnie odpowiadający dla tego przedmiotu. Przydzielenie takiej nazwy odbyło się podczas wycieczki nad Mazury, nie bez znaczenia pozostały: aromaty grilla, wilgoci z trzcin i palek wodnych, skromne domki oraz do coś bez czego podobno nie może obejść się obejść żadna impreza młodzieżowa dały o sobie znać, na wyjazd wziąłem również Dry Orange od GH, i co mnie zadziwiło, to właśnie Dholakia byłą rozchwytywana, w towarzystwie jak to się mówi "lepiej smakuje". Poczęstowałem ją również kolegę z Hiszpanii, mojego rówieśnika który razem z nami wybrał się na jeziora, nie ukrywając zachwycał się nią, osobiście nie mogę zrozumieć fenomenu, aż za bardzo dla moich znajomych ona posmakowała i nawet osoby z mojego otoczenia niepodzielające mojej pasji z mniejszą lub większą sprawnością chętnie sypały sobie na dłoń. Wracając jednak do aromatu. Oszałamiający, lekko nachalny orientalny tytoń, i coś trudnego do zdefiniowania. Czekolada różana bo taki aromat Wam przedstawiam wydaję się pozostawać lekko z tyłu, czekolady aromat, jaki znajdziemy w tym produkcie nie upodabnia się do aromatu czekolady jaki znamy z wiodących prym w tej dziedzinie belgijskich czekolad. W RoseChocolate odnajdziemy ową czekoladę (różaną), jednak nie będzie to czekolada do jakiej przyzwyczailiśmy się i jaka spożywaliśmy przez całe swoje życie, w pewnym sensie pozwala otworzyć się na nowe doświadczenie. Doświadczenie obcowania z wyrobem o iście intrygującym przede wszystkim pionierskim aromacie. Nie można wyizolować aromatu róży oraz czekolady tak Jak dla przykładu: Gruszka Mięta od PG, czy Bayern-Prise. Tu wszystko stanowi jedną kompatybilną wraz z nieco orientalnym tytoniem skomponowaną całość. Nie można rozróżnić składowych części aromatu. Voilà.
Aromat po zażyciu jest intensywny, ciągły i niesłabnący przez pierwsze chwile, tabaka lekko ciąży w nosie. Nie ścieka, ani nie spływa, jest tak gdzie być powinna. Zapach lekko słodki, nie przesłodzony absolutnie, delikatnie kojący zmysł węchu, określić można do jako taki "zapach wchodzący w dojrzałość". Warto wspomnieć o alkoholowym aromacie sporadycznie się pojawiającym, ciężkim do zdefiniowania który mnie osobiście nie odpycha, chociaż sam stronię od wyrobów alkoholowych. Tytoń nie jest drażniący, nie gryzie. Aromat stonowanie współgra z tytoniem wzajemnie się przeplatając. Na prowadzeniu jednak różana czekolada i nic nie zmienia się aż do czasu słabnięcia aromatu, co swoją drogą trwa zaskakująco długo i z jednostajnym natężeniem. Tu wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Pochwała dla Hindusów. Tabaka ta nie nie ukrywam jestt w moim osobistym Top10 i to w czołówce, żałuje tylko że do pewnego czasu była tak trudno dostępna w Polsce, dziś mimo pojawienia się jej w czymś w rodzaju świątecznego prezentu, zaporowa cena stanowi pewną barierę.

Dlaczego akurat ta tabaka? Te pytanie nasuwa się przy każdej kupowanym produkcie. Warto chociażby dla przeświadczenia że do Różana czekolada. Aromat na tyle intrygujący i tajemniczy że już chociażby dla tego samego faktu można ją mieć. Komu mogę ją polecić? Dla miłośników orientu, dla fanatyków poszerzania horyzontów, dla koneserów dojrzałych aromatów, dla pasjonatów nowych doświadczeń, na imprezy (wiem z własnego doświadczenia :)), dla dziewczyn. I nie tylko. zatem Panie i Panowie. Tabakiery w dłoń.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
pionierski pomysł
długotrwały i intensywny aromat
tabakiera a szczególnie etykieta
konsystencja i zmielenie idealne dla przeciętnego tabacznika, trafiająca w gusta najszerszej spośród i tak wąskiego grona ludzi
słodki zapaszek spod nosa (nie wiem czy można to zaliczyć do zalet ;))
każdy po spróbowaniu doda coś od siebie ;)
Minusy Tabaki
orientalny tytoń oraz alkoholowy aromacik po powąchaniu tabakierki nie każdemu mogą się spodobać
możliwość zakupu wyłącznie wraz z dwoma innymi tabakami
każdy po spróbowaniu doda coś od siebie ;)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

 
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or